ODCZAROWAĆ SŁOWO “NIE”
Bo w tym słowie, tak naprawdę, nie ma nic złego. Słowo jak słowo. Natomiast liczy się to jak i kiedy go używamy. Często na spacerach zdarza mi się spotykać osoby, które zupełnie nie przyjmują odmowy. Zastanawiam się czy Wasze doświadczenia są podobne? Ja w ogóle mam wrażenie, że mówienie, a jeszcze bardziej przyjmowanie, słowa nie jest dla nas, ludzi, bardzo trudne. Temat jest szeroki, szczególnie pod względem psychologicznym, zatem skupię się konkretnie na aspekcie związanym z psami.
BEZSTRESOWE WYCHOWANIE
Spacerując z psem po mieście daje się zauważyć, że w relacjach pies-człowiek i w wiedzy na temat wychowania psa jesteśmy teraz gdzieś na poziomie bezstresowego wychowania dzieci.
Nie wiem, czy pamiętacie. Ja tak, bo akurat w czasie, gdy ten nurt był popularny, pracowałam w kawiarni z przystosowaniem dla matek z dziećmi.
To był trochę taki wstęp do wychowania w nurcie pozytywnego wzmocnienia, tylko jeszcze nie do końca dobrze zrozumiany. Zatem wychodziło na to, że dzieciom wolno dosłownie wszystko i nie wolno im odmawiać.
Na przykład w owej kawiarni, dzieci biegały nam za barem i wrzucały zabawki do zlewu przez okienko na brudne naczynia, a rodzice totalnie nie rozumieli dlaczego nam to przeszkadza. Oprócz tego, że zwyczajnie było to wkurzające, to głównie chodziło o zasady bezpieczeństwa, ale to też specjalnie nie przekonywało rodziców.
Myślę, że zwyczajnie bali się, że w jakimś stopniu skrzywdzą swoje dziecko, bo przecież wszyscy mówią, że nie wolno dawać żadnej reprymendy.
I właśnie tę tendencję widuję na mieście w stosunku do psów.
Dużo mówi się o niekaraniu psów, o niestosowaniu metod awersyjnych, którym oczywiście też jestem przeciwna, ale zdrowe stawianie granic i uczenie psa, że danych zachowań nie akceptujemy, nie równa się zadawaniu fizycznego bólu. Możemy to osiągnąć również przy pomocy pozytywnego treningu.
TAK, długotrwały stres (np. właśnie używanie metod awersyjnych: krzyczenie, bicie etc.) ma wyniszczające działanie względem organizmu każdego zwierzęcia. Jednak ten krótkotrwały działa na nasze (zwierzęce) ciała mobilizująco i jest nawet całkiem zdrowy.
Czyli, w założeniu, nasze dziecko, tudzież pies, przejmie się w jakiś sposób odmową z naszej strony…, bo wiadomo, nie jest to przyjemne, kiedy czegoś chcemy, a nie możemy tego mieć…, ale po chwili dostanie rekompensatę i jego organizm powróci do homeostazy, to sam fakt chwilowego stresu nie wpłynie negatywnie na odbiór nas i/lub środowiska.
To taka trochę ciekawostka biologiczna. 😉
NIE NIE JEST TAKIE ZŁE
Powiedzieć nie można na wiele sposobów. W stosunku do psa również.
Jeżeli do tej pory używaliście tego hasła bez odpowiedniego przygotowania i Wasz pies ewidentnie go nie rozumie (np. musicie je wykrzyczeć, żeby ewentualnie dotarło), to warto z góry założyć, że to słowo mamy spalone i łatwiej będzie, jeśli znajdziemy inne.
Najwygodniejsze i najbardziej naturalne dla opiekunów są zazwyczaj hasła:
- Nie wolno
- Fe
- Fuj
- Zostaw
- Nie rusz
- E-e
- Nie
Jeżeli któreś z tych haseł jest teraz w użyciu i Wasz pies na nie nie reaguje, wybierzcie inne i zacznijcie pracę według poniższych wskazówek.
NAUKA HASŁA UNIEMOŻLIWIAJĄCEGO
- Wybierzcie sobie nowe słowo.
Najważniejsze, żeby to dla Was było ono wygodne. Psu jest wszystko jedno. Jeśli dobrze go nauczycie i będziecie konsekwentnie używać, to może być to również kiełbasa albo okno. Przyjmijmy sobie teraz, na potrzeby tego artykułu, że będzie to słowo zostaw.
- Przygotujcie smaczki
Najlepiej jakieś łatwe do przeżucia… i małe, bo będziemy sporo wydawać.
- Znajdźcie spokojne miejsce do ćwiczeń
Najlepiej zacznijcie po prostu w domu, żeby nie było zbyt wielu rozproszeń.
- Usiądźcie sobie na podłodze.
Chodzi o to, żebyście znajdowali się blisko ziemi, w miarę na wysokości głowy psa i żeby zwyczajnie było Wam wygodnie.
- Weźcie smaczki do dwóch ZAMKNIĘTYCH dłoni.
W jednej ręce potrzebujecie garści smaczków, w drugiej jednego/dwóch. Dłoń z większą ilością smaczków służy do nagradzania, druga trzyma zakazane smaczki. Możecie w trakcie zmieniać ręce, ale na początek łatwiej będzie pozostać przy stałym układzie.
- Smaczki w obu dłoniach są takie same! (Tak samo wartościowe.)
Nie uczymy od razu psa, że rezygnuje z lepszego smaczka. Wręcz przeciwnie. Jeśli nagroda będzie cenniejsza niż zakazane jedzenie, tym chętniej pies będzie się uczył.
(Z czasem dojdziecie do rezygnacji z lepszego względem gorszego, ale wszystko pomalutku.)
- Podłóżcie hasło.
Pozycją wyjściową jest dla Was siedzenie frontem do psa z rękami schowanymi za plecami. Zamkniętą dłoń z zakazanymi smaczkami kładziecie na ziemi, wydając jednocześnie hasło zostaw. Cierpliwie czekacie, aż pies zrezygnuje z dobierania się do schowanego jedzenia. Kiedy to zrobi, nagradzacie smaczkiem z drugiej dłoni (możecie odrzucić go w bok). W czasie spożywania smaczka/ów przez psa, wracacie do pozycji wyjściowej.
- Mały natręcioch.
Jeżeli Waszemu psu bardzo trudno jest zrezygnować z zakazanej dłoni, możecie pomóc mu, odciągając go od niej, drugą dłonią i nagradzając, jeśli za nią podąży. Możecie też smaczek odrzucić w bok, co powinno odwrócić uwagę psa od pierwszej dłoni.
- Zakończenie sesji.
Żeby usystematyzować sobie trening, wprowadźcie od razu hasło zwalniające. U nas jest to okej.
Po wykonaniu kilku powtórzeń z wykładaniem dłoni na ziemię i podkładaniem słowa zostaw, nadejdzie czas na zakończenie treningu. Wtedy najłatwiej będzie odrzucić smaczek na taką odległość, by pies odszedł chociaż dwa kroki od Was i podłożyć hasło okej. Wtedy Wy też wstańcie i przez chociaż chwilę, nie zwracajcie uwagi na psa, aby dać mu do zrozumienia, że teraz czas by zajął się czymś innym.
SZANUJMY NIE DRUGIEJ OSOBY
To naprawdę nie jest takie trudne. Wystarczy pomyśleć o tym, czy to co robicie drugiej osobie (psiej czy ludzkiej) byłoby komfortowe dla Was, gdyby ktoś inny Wam to robił.
I zwyczajne słuchanie tego, co mówi do Was opiekun psa.
Jeżeli prosi, byście nie podchodzili, to po prostu tego nie róbcie.
Wasz pies też Wam za to podziękuje.
Nie ma sensu dyskutować, próbować przekonać do swoich racji. Możecie jedynie doprowadzić do nieprzyjemnej, także dla Was i Waszego psa, sytuacji.
Każde zwierzę, w tym człowiek, ma prawo do prośby o uszanowanie jego przestrzeni osobistej, niezależnie od powodu. Opiekun psa nie ma obowiązku tłumaczyć się Wam ze swojej decyzji. Nie powinno mieć znaczenia to, czy odmawia kontaktu, bo jego pies się boi, suczka ma cieczkę czy po prostu opiekun nie ma ochoty na kontakt z Wami i Waszym psem.
Ma prawo nie chcieć.
Wspomnę tu jedną historię, która po prostu była niesamowicie wymowna i prosta w zrozumieniu. Przynajmniej tak mi się wydaje…
Szłyśmy chodnikiem, nawet dość szerokim. Ja, moja znajoma, Kori i suczka znajomej. Z naprzeciwka szła opiekunka z młodą owczarką niemiecką. Młodą, ale już właściwie pełnych rozmiarów. Znajoma od razu zaznaczyła, że jej sunia boi się ONków, na co Pani po chamsku, bo nawet ciężko mi to delikatniej nazwać, na siłę pozwoliła swojej suce ją napastować z komentarzem: To niech się przyzwyczaja.
Kori i ja znajdowałyśmy się nieco w tyle i dołączyłyśmy po parunastu sekundach. Suczka znajomej ewidentnie próbowała uniknąć kontaktu, chowała się za swoją opiekunką, która też próbowała jakoś po łuku ominąć tę Panią i jej psa. Próbowałam dołączyć do dziewczyn i przemknąć jakoś bokiem, przy okazji tworząc większą, silniejszą grupę.
Pani z owczarką od razu skierowała się w naszą stronę, a gdy Kori odskoczyła z piskiem, zaczęła dyskutować, że jej suczka jest młoda i nic nie zrobi.
Wierzę, bo nie była to jakaś groźna sytuacja, ale to nie zmienia faktu, że nasze psy nie czuły się komfortowo, a my wyraźnie to zaznaczyłyśmy.
Pani zajęła dosłownie cały chodnik, sobą, psem i smyczą, zupełnie nie zwracając uwagi na nasze prośby i zachowania naszych psów. A kiedy już dobitniej odpowiedziałam jej, że nie jest dla mnie ważne to, iż uważa, że jej pies nic nie zrobi, bo nasze psy i tak się boją, to w końcu odeszła, komentując: Znajdziemy Ci inne koleżanki.
I myślę, że odeszła tylko dlatego, że udało nam się już jakoś je ominąć i ruszyć w drugą stronę. Nie sądzę, by moje czy znajomej słowa wiele tu zmieniły. Pani zwyczajnie nie potrafiła przyjąć i uszanować odmowy.
Nie zrozumcie mnie źle. Nie opowiadam tej historii po to, żeby się żalić czy jakoś wybitnie oczerniać tę konkretną Panią. Chciałam dobitnie pokazać archetyp zachowania, które uważam za niedopuszczalne, niezwykle krzywdzące i zwyczajnie niekulturalne.
PO PROSTU SZANUJMY SIEBIE NAWZAJEM, a życie będzie łatwiejsze i piękniejsze. 😉
A jeśli wcześniejszy opis ćwiczenia rezygnacji nie jest dla Was jasny, to pamiętajcie, że zawsze możecie umówić się do trenera/ki w swoim mieście i poćwiczyć z kimś na żywo (albo online).
Aleksandra Karpińska – trenerka i behawiorystka
Haulau – Szkoła dla Psów